Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiklina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiklina. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 czerwca 2017

radośnie


Witam wszystkich, którzy w ten piękny poranek (przedpołudnie, popołudnie, wieczór, noc) zajrzeli do mnie, mimo że o wiele przyjemniej byłoby zapewne spędzić czas na dworze, przed telewizorem czy przy robótkach 😊. Witam także tych, którzy wpadli do mnie w trakcie obrzydliwej pogody i tak naprawdę nie mają nic ciekawego do roboty. Mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej.

Dziś papierowo (to tak w ramach odskoczni od sterty dokumentów, która czeka na mnie w pracy). 
Mała prosiła o koszyczek "na drobiazgi". Patrząc na ilość "drobiazgów" w jej pokoju, przezornie zrobiłam od razu dwa.


Chciałam pięknie pomalować je na biało, wyściełać materiałem, ale tylko popatrzyła na mnie krzywo i zabrała do siebie. W koszyczkach znalazły się gazety i inne papiernicze różności
A drobiazgi? No cóż, nadal są ... wszędzie.


Tak więc, chyba czeka mnie ... kręcenie rurek 


A w związku z tym, co ostatnio zajmuje mi spooooro czasu (czyt. książki),
mam także nowe zakładki.


Zdjęcia robione były w trakcie "użytkowania",
dlatego tło tych zakładek jest takie różnorodne a i oświetlenie pozostawia wiele do życzenia.

 Mamy więc znaną już - frywolitkową i zwiewną


a także nieco bardziej "zabudowaną" - szczurzą (schemat znajdziecie tutaj)



Na dziś tyle, mam nadzieję, że już obserwujecie mojego bloga
i że zobaczymy się w następnym poście.
Pozdrawiam Was cieplutko.

poniedziałek, 3 października 2016

czasowo


Jak już napisałam, w jednym z komentarzy - dziś zegar - a tak naprawdę dwa.
Pierwszy, został zrobiony jeszcze w czerwcu i miał zawisnąć na ścianie po remoncie.


Bardzo mi się podobał, ale jak się okazało - nie tylko mi.
Żeby nie tracić czasu na zawiłości i podchody związane z przejęciem zegara,
stwierdzę szybko, tak - jest obecnie w pokoju mojego dziecka. 



Ja zostałam bez zegara, więc musiałam sobie zrobić nowy. 



Zajmuje prawie całą ścianę i jest najbardziej przykuwającym uwagę elementem wystroju salonu.
Przyznam nieskromnie, że bardzo mi się podoba.
Wisi nad stołem i nie pozwala na siebie nie patrzeć :)

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Świątecznie, po :)

Właśnie uświadomiłam sobie, że jestem goła i wesoła :)
To niesamowite, ale okazało się, że wszystkie tegoroczne, handmade'owe ozdóbki ... wyszły. Albo są u rodziny, albo u sąsiadów albo u bliższych bądź dalszych znajomych. Zostało mi tylko to, co zrobiłam sobie w zeszłym roku (zresztą w okrojonej wersji). Ale jak tu nie dać czegoś, do czego oczy się cieszą :) Mi serce rośnie a obdarowany zadowolony. Tak więc zostałam jedynie z wikliną, którą i tak wyniosłam do pracy i z szydełkowymi gwiazdkami i dzwoneczkami z poprzedniego roku. Bombka nie ocalała ani jedna, Nic, tylko się cieszyć


Tak więc dziś mam do pokazania jedynie dwie rzeczy:
 1. Choineczka na parapecie w pracy

w dwóch odsłonach ...


i wianuszek na biureczku :)


Nawet nie myślałam, że jestem taka kreatywna :)
(ale wiem jedno, w przyszłym roku muszę znacznie wcześniej pomyśleć nad przygotowaniem warsztatu do pracy: zbieraniem szyszek, ozdobnych traw i owoców). Wianuszki robią furorę, choć muszę przyznać, że praktyczniejsze są takie robione "na gęsto" numer drugi i czwarty. Można je swobodnie powiesić na drzwiach i nie rozciągają się pod swoim ciężarem
(te co mam wiszą od dwóch tygodni i na razie nawet się nie odkształciły). 

To oczywiście nie wszystko, co chciałam pokazać. Mam też kilka szydełkowych robótek. Niestety okazało się, że oczy też mają swoją granicę wytrzymałości i niestety dają o sobie znać (jak nigdy do tej pory). Coraz częściej odstawiam szydełko, bo dzierganie bardzo je męczy, więc prace szydełkowe będę prezentować na raty :)))
Żartuję oczywiście. Na raty tak, ale dlatego, że zagłębiam się dla odmiany w papierkową robotę (nie wiklinową niestety) i do Nowego Roku nie będzie mnie widać zza stosu papierzysków. Od czasu do czasu będę jedynie wrzucać na bloga to, co już zdążyłam wydziergać przed świętami i w święta, co by tak całkowicie nie zniknąć :)

Pozdrawiam Wszystkich cieplutko

niedziela, 6 grudnia 2015

wianuszkowo

Misie całkowicie pochłonęły mój wolny czas. Dziergam je w różnych wariantach kolorystycznych (na pewno pochwalę się, jak już znajdę odrobinę więcej czasu). 
Święta tuz tuż a ja z przygotowaniami tradycyjnie jestem w lesie (chyba z moimi niedźwiedziami).
Jakiś czas temu udało mi się zrobić cztery wianuszki z papierowej wikliny. To pierwsze tego typu wianuszki więc proszę o wyrozumiałość. 

1. Ten był pierwszy - córka jednak powiedziała, że się nie nadaje, bo wygląda jak "ślubny" :)



 2. Ten jest specjalnie dla niej.
Pomarańcz wydaje się taki mało świąteczny ale w rzeczywistości ze złotem wygląda obłędnie :)


3. W srebrze (którego w błysku lampy prawie nie widać )


4. No i ostatni - na bogato :)



A na koniec, jeszcze choineczka


Niestety zdjęcia wykonane są na szybko telefonem i na dodatek z fleszem. Szczególnie tam, gdzie są białe i srebrne ozdoby widać, że zdjęcia są prześwietlone.
Niestety nie wiem, kiedy udałoby mi się zrobić ładne zdjęcia aparatem :(
Pozdrawiam wszystkich cieplutko i dziękuję za komentarze. 

wtorek, 22 września 2015

pospiesznie

To nie jest tak, że ja nie chcę nic napisać albo nic nie robię. Ja najzwyczajniej w świecie nie mam czasu ... na nic. A najgorsze jest to, że nie mam czasu dla dziecka, dla męża no i dla siebie. Mam nadzieję, że niedługo sytuacja się uspokoi. Strasznie ciągnie mnie do szydełka, do czółenek no i do papierowych tutek, że aż mnie skręca. Krzyżykowy domek (a raczej jego komin) zerka na mnie co wieczór z szafeczki przy łóżku a ja tylko odwracam głowę i udaję, że go nie widzę.


Jeszcze tydzień, no może dwa i w pracy będzie spokojniej (mam nadzieję). 

Na razie  ....aniołek - dla mamy
z gazety :)






sobota, 22 sierpnia 2015

z grubej rury ...

Na początku chciałam powitać nowe obserwatorki i podziękować za miłe komentarze i słowa otuchy odnośnie poprzedniego postu :)
Domek faktycznie jest niesamowity ale roboty przy nim jest straaasznie dużo. Powoli oswajam się z myślą czekającego mnie ogromu prac.

Dziś armatnio, tzn z grubej rury :)
Nie będę się rozpisywać, bo wszystko widać, jak na dłoni.
Moja robótka gazetowa.


Rozpiera mnie duma :)


Spotkałam się z bardzo dużą ilością takich armatek w internecie, więc nie potrafię powiedzieć na kim się wzorowałam. Strasznie żałuję, bo pomysł jest przedni i ciekawa jestem - czyj.  Zastosowałam jednak kilka własnych rozwiązań w "podwoziu" mających na celu wzmocnienie armaty, w związku z ciężarem na jaki jest narażona :) 


Już teraz wiem, że to nie jedyna armata w moim składzie broni:)

sobota, 15 sierpnia 2015

gazetowo .... nadal

Ufff, jak gorąco. Przeglądając Wasze blogi - podziwiam, za dzierganie zabawek szydełkowych. Zauważyłam, że w ostatnim czasie wcale nie dziergam takich robótek. Zrobiłam dla przypomnienia dwa serduszka o właśnie takie i zrozumiałam o co chodzi. Jest po prostu za gorąco. Trzymanie w dłoni grubej włóczki jest katorgą a przesuwanie jej w trakcie roboty - wydaje się wręcz niemożliwe. 
Chyba właśnie z tego powodu sięgnęłam po gazety. Dziękuję za przemiłe opinie pod w poprzednim postem i pytania drogą mailową. Strasznie się cieszę, że mogę w czymś pomóc, choć nadal jestem laikiem w tej kwestii. Właśnie zrobiłam coś, co zaskoczyło mnie samą, choć o tym może w następnym poście.

Dziś doniczki.


Tzn. forma doniczkowa, zastosowanie zgoła odmienne. A jakie? 


No cóż, całkiem banalne. Każdy kto ma do czynienia z rękodziełem, na pewno mnie zrozumie: POJEMNICZKI. 
Pojemniczków nigdy za wiele :)


Nie wiem jak rozwiążę sprawę  z pedełkami na papiery (nadal potrzebuję ich jeszcze sześć) ale takie pojemniczki też strasznie mi się podobają, a że idealnie pasują do mojej półeczki - chciałabym mieć ich jeszcze kilka.
Tak więc poczekamy, zobaczymy. 

Ale nie tylko wiklina jest u mnie na tapecie. Lato, to czas robienia przetworów. Nie należę do osób, które robią setki słoików na zimę. Może, gdybym miała na nich amatorów, to by się zmieniło, ale na razie robię jedynie to, co jest zjadane. Tak więc sałatka z ogórków z papryką, ogórki konserwowe i powidła śliwkowe (w każdej ilości). No i soczek malinowy - od zeszłego roku.

Ogórki konserwowe zostały jeszcze z zimy, więc je sobie darowałam,
Zrobiłam za to 16 słoików sałatki (jedna porcja w przepisie)


Oczywiście musiałam przygotować etykietki i ładnie je udekorować :)
(dla mnie to ważniejsze niż sama zawartość słoika)


No i w ramach eksperymentu - pierwszy raz zrobiłam dżem morelowy ...


Dekorując słoiczki z dżemem, zrozumiałam, dlaczego w jednym z przepisów (o dziwo, nie w tym, z którego korzystałam) była adnotacja, by po 10 minutach słoiki odwrócić pokrywkami do góry. Zwykle, jak robię przetwory, to wieczorem, gorące stawiam do góry dnem a odwracam rano, kiedy już są zimne. Teraz wiem, że dżemiki należy odwracać po kilku minutach, bo zgęstnieją na tyle, że zawisną w powietrzu :)


I proszę, gdybym nie spróbowała, to bym się nie dowiedziała :)

A jak tam Wasze przygotowania do zimy?
Może macie jakieś fajne, sprawdzone przepisy na przetwory?
Pozdrawiam cieplutko i zachęcam do komentowania :)


środa, 12 sierpnia 2015

niezmiennie

Niezmiennie ciągle plotę a raczej wyplatam, choć szczerze mówiąc baaaardzo daleko mi jeszcze do tego by stwierdzić "wyplatam". Póki co, kręcę tutki i na bieżąco staram się je wykorzystać :)
Na razie próbuję tego i owego, choć mam już zrobionych kilka rzeczy. Dziś zaprezentuję to, co robię "z doskoku". 

Wymyśliłam sobie, żeby do pracy, w ramach oszczędności zrobić sobie pudełka na papierzyska, zamiast kupować. Do tej pory korzystałam z opakowań po papierze do ksero, ale są ciut za małe no i wyglądają, jak wyglądają. Tak więc wzięłam się za tutki.


Jak widać na zdjęciach, mam już trzy pudełka


niby prosta rzecz, ale jest z nią masę roboty


Ze względu na fakt, iż w pudełkach będą znajdowały się papiery, dno postanowiłam zrobić z wyklejanych rurek


Ponadto, żeby nie wygięło się od ciężaru, postanowiłam zrobić podwójne: z rurkami wzdłuż i wszerz :)


Oba dna pokleiłam ze sobą i wplotłam w krawędzie.A potem, to już poleciało.
Niestety robótka jest bardzo czasochłonna (a to niespodzianka:)) a ja potrzebuję jeszcze sześć takich pojemników. Tak więc nie wiem, czy wytrwam. Jeden, dwa - ok, ale dziewięć - to jak dla mnie masakra. Strasznie nie lubię robić wielokrotnie tego samego .....

dlatego w tzw. międzyczasie, powstają także inne rzeczy :)


np. serduszko


czy ramka, która dumnie wisi na ścianie. Jest tak urocza, że nie mogłam oprzeć się i musiałam ją powiesić, choć na próbę. No a potem to już nie byłam w stanie jej zdjąć :)


Ostatnio (dwa dni temu), nauczyłam się robić te cudowne kwiatuszki z wstążki. A że moja Mała przez dłuuuugi czas nosiła kokardy we włosach - myślę, że często będziecie oglądać ozdóbki z tych kwiatuszków :)

Na dziś tyle. Pozdrawiam Wszystkich Odwiedzających bardzo serdecznie i gorąco (choć chyba chłodne pozdrowienia byłyby przy dzisiejszej aurze odpowiedniejsze i o wiele przyjemniejsze dla każdego). Tak więc pozdrawiam w temperaturze 21 stopni Celsjusza :)



środa, 5 sierpnia 2015

gazetowo


Dziś zabawy z  papierową wikliną. Wprawdzie miałam już z nią do czynienia, ale to był bardzo krótki epizod. Zrobiłam sobie stojak na bombkę na święta (tutaj). Teraz każdą wolną gazetę skręcam w tutki i pojawiają się coraz to nowe rzeczy. Dziś - rezultat pierwszych (drugich) prób :)


Trochę dużo tych zdjęć, ale mam nadzieję, że wytrwacie :)


Więc, najważniejszy jest pojemnik na tutki 


no bo gdzieś muszę przecież trzymać skręcone rurki.


Potem okazało się, że jeden to stanowczo za mało i konieczny okazał się drugi.


Potem kilka pojemniczków do pracy ...


i chyba całkowicie wciągnęły mnie gazetowe plecionki.

Oczywiście to nie wszystko. Część czeka na fotki a niektóre na pomalowanie. Inne,są jeszcze w trakcie realizacji, więc to na pewno nie koniec. Ciągle testuję farby i sposób malowania. Kupiłam też sobie farbki i lakier w spray'u ale już wiem, że o ile farbki sprawdzają się super, to ze względu na niewielką ilość - na tego typu lakier szkoda mi będzie pieniędzy. Zwykły, do drewna starcza na znacznie dłużej a i utwardza o wiele lepiej niż psikadło :)

Dziś, to tyle - pozdrawiam Was ciepło