Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 stycznia 2017

noworocznie


No i mamy Nowy Rok
Święta minęły jakoś szybko, nawet nie miałam czasu nic napisać ani pochwalić się tym, co przygotowałam. Grudzień przeleciał nie wiem kiedy. Oczywiście nałożyło się na to wiele rzeczy, a to ostatnie prezenty (w sumie jestem zorganizowana, bo większość była przygotowana już w listopadzie), a to w pracy sajgon (jak to zwykle w grudniu) no i jeszcze M mi się rozchorował, więc w sprzątaniu zostałam sama na polu bitwy, o zakupach nie wspomnę (to jest chyba najgorsza rzecz - kolejki za rybą, za suszem ... i kilogramy reklamówek do dźwigania). Zawsze załatwiał to M (zresztą w ostatniej chwili - czego nie cierpię, ale cóż - skoro lubi stać w kolejkach - to jego wola. Tyle, że przez jego choróbsko zostałam z tym sama). Mała z temperaturą 37,5 - 38 zastanawiała się, czy też nie zachorować, więc aby pomóc jej w podjęciu dobrej decyzji - zagoniłam do łóżka. Całe szczęście - nic się nie wykluło ale wszystko niestety spadło na mnie. 

Skończyło się na tym, że dekoracje zostały w większości z tamtego roku, z wyjątkiem kilku nowości, które wszystkim (przynajmniej tak mówią) przypadły do gustu.

Tak więc powstała papierowa choinka


To całkowita nowość.
Pojawiła się, ponieważ konieczne okazało się uprzątnięcie szafy,
a właśnie na niej leżały czekające rurki gazeciane. 



 Trzy godziny i choinka gotowa. Miałam problem z pniem, ale w końcu też powstał z rurek. Malowanie, dekorowanie i włala. 


Kolejna dekoracja to zimowe obrazki. Zwykle wiszą tam kolorowe szydełkowe serduszka - tym razem - szyszunie z różnych odsłonach - a to maźnięte białą farbą, a to srebrną lub złotą a to całkowicie zwyczajne. 


 Na pierwszym planie szydełkowe śnieżynki zwisające z żyrandola.

Cotton ballsy już pokazywałam. Jest ich dziesięć i w środku mają zamontowane niebieskie światełka ledowe (niestety nie było już białych - bardzo żałuję).

Dekoracyjne świece, to kolejna nowość, która na pewno pojawi się podczas kolejnych świąt. Są świetne. Bardzo mi się podobają. Idealne do każdego wystroju, można je dowolnie modyfikować i dodawać kolorystyczne akcenty - dla mnie bomba.




No i mój konik - wianuszek. Z niego jestem naprawdę dumna. Pierwszy raz robiłam taką dekorację i na pewno nie ostatni. Zwykle część wykorzystanych dekoracji zanoszę do pracy - wianuszka jednak chyba nie wyniosę :) Uwielbiam go.





No i tradycyjna choinka - jest wyjątkowa, ale nie potrafię zrobić jej ładnego zdjęcia. Tak naprawdę nie ma już na niej prawie bombek (jedynie te, które Mała przywiozła z wycieczki szkolnej do fabryki bombek), są za to cukierki, filcowe zawieszki, szyszki, krążki suszonych jabłek i pomarańczy no i kilka szydełkowych gwiazdek :)


Niestety nie udało mi się zrobić wszystkiego - druciana choinka stoi za szafą i czeka na moją wenę - żałuję, że jej nie zrobiłam, ale nie mam wyrzutów sumienia. Zrobiłam, ile dałam radę. Goście zadowoleni z prezentów, najedzeni, zachwyceni atmosferą i zapachami (właśnie znalazłam jeszcze na kaloryferze w kuchni suszone pomarańcze).
 Czuję się urobiona po łokcie ale dumna, szczęśliwa i spełniona. I tak chciałabym się czuć w przyszłe święta. Tego życzę także Wam, z okazji Nowego Roku.

A Wam jak podobają się takie dekoracje?  Czy któreś wyjątkowo przypadły Wam do gustu?

niedziela, 17 stycznia 2016

w pastelach

Czy u Was też jest tak pięknie za oknem? Słoneczko świeci, mróz szczypie w nos a śnieg przykrywa wszystkie brudy z trawników i chodników. Jest biało i słonecznie. Uwielbiam taką pogodę i z utęsknieniem wyglądam przez okno, bo o wyjściu mogę dziś tylko pomarzyć.
Dlatego dziś:

Różowy miś. 


Pastelowe kolory świadczą o tym, że został wydziergany dla dziewczynki. 


Smutny wyraz mordki ... o ogromnej potrzebie miłości ...


A czapeczka o tym, że to prezent świąteczny.


Święta minęły, więc i świątecznych misiów już nie będzie.
Wrócą natomiast zwykłe, przytulaśne misiaki. 

I jeszcze tylko pokażę Wam , co zrobiłyśmy z Małą.



 Wiem, że jakość zdjęć jest okropna, bo ze światłem w kuchni problem ale mam nadzieję, że coś widać. To pomysł na stołówkę dla ptaszków. Zaczerpnęłam go stąd. Jest rewelacyjny. Niestety nie miałam żadnych fajnych nasionek, więc za kilka dni spróbujemy znowu, po zakupach.

wtorek, 5 stycznia 2016

zmisiowałam

Tak, oszalałam na misiowym punkcie. Istne szaleństwo.
Misiowy zawrót głowy. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale w grudniu nie miałam czasu, siły i ochoty na dzierganie niczego innego. Teraz tylko chwalę się efektami tej pracy, bo jak pisałam wcześniej - daję odpocząć moim oczom, które dały mi o sobie znać. Do tej pory nigdy na nie nie narzekałam, więc mam nadzieję, że jak troszkę odpoczną, to im się polepszy :)
A na razie kolejny mikołajkowy misiaczek:


Najpierw, z kolegą z poprzedniego posta :)


Teraz, ze starym kumplem, który od momentu wydziergania, służy mi za wzór :)
Tutaj doskonale widać, że mam ulubione kolory misiaczków (zielony, szary i różowy).
Maskotek w takich kolorach wydziergałam najwięcej :) 


... samotnie


i na koniec - ponownie w miłym towarzystwie.

Strasznie pocieszne są te maskotki. Miło się nad nimi pracuje. Wasze komentarze także świadczą o tym, że misiaki się podobają, więc mam nadzieję jak najszybciej do nich wrócić. Na razie czeka Was jeszcze kilka egzemplarzy, których już nie mam a którymi nie miałam okazji się pochwalić.
Tak więc - do następnego posta :)

I baaaardzo mocno dziękuję za wszystkie życzenia, którymi mnie uraczyłyście. Starałam się zajrzeć do każdej z Was w święta i podzielić się życzeniami, ale jeśli któryś blog mi umknął, to bardzo przepraszam i przesyłam życzenia noworoczne.


piątek, 1 stycznia 2016

misiowo

No i mamy Nowy 2016 Rok.
Czas wrócić do codzienności, a od jakiegoś czasu - codzienność, to u mnie misie :)
Niestety nie są są całkiem noworoczne, ale i tak są cudowne i przytulaśne


Ma zieloną kokardkę i piękną mikołajkową czapę.


Niestety, tak jak wszystkie moje misie, dużo przeszedł .... 


i dlatego tak smutno patrzy.



poniedziałek, 28 grudnia 2015

Świątecznie, po :)

Właśnie uświadomiłam sobie, że jestem goła i wesoła :)
To niesamowite, ale okazało się, że wszystkie tegoroczne, handmade'owe ozdóbki ... wyszły. Albo są u rodziny, albo u sąsiadów albo u bliższych bądź dalszych znajomych. Zostało mi tylko to, co zrobiłam sobie w zeszłym roku (zresztą w okrojonej wersji). Ale jak tu nie dać czegoś, do czego oczy się cieszą :) Mi serce rośnie a obdarowany zadowolony. Tak więc zostałam jedynie z wikliną, którą i tak wyniosłam do pracy i z szydełkowymi gwiazdkami i dzwoneczkami z poprzedniego roku. Bombka nie ocalała ani jedna, Nic, tylko się cieszyć


Tak więc dziś mam do pokazania jedynie dwie rzeczy:
 1. Choineczka na parapecie w pracy

w dwóch odsłonach ...


i wianuszek na biureczku :)


Nawet nie myślałam, że jestem taka kreatywna :)
(ale wiem jedno, w przyszłym roku muszę znacznie wcześniej pomyśleć nad przygotowaniem warsztatu do pracy: zbieraniem szyszek, ozdobnych traw i owoców). Wianuszki robią furorę, choć muszę przyznać, że praktyczniejsze są takie robione "na gęsto" numer drugi i czwarty. Można je swobodnie powiesić na drzwiach i nie rozciągają się pod swoim ciężarem
(te co mam wiszą od dwóch tygodni i na razie nawet się nie odkształciły). 

To oczywiście nie wszystko, co chciałam pokazać. Mam też kilka szydełkowych robótek. Niestety okazało się, że oczy też mają swoją granicę wytrzymałości i niestety dają o sobie znać (jak nigdy do tej pory). Coraz częściej odstawiam szydełko, bo dzierganie bardzo je męczy, więc prace szydełkowe będę prezentować na raty :)))
Żartuję oczywiście. Na raty tak, ale dlatego, że zagłębiam się dla odmiany w papierkową robotę (nie wiklinową niestety) i do Nowego Roku nie będzie mnie widać zza stosu papierzysków. Od czasu do czasu będę jedynie wrzucać na bloga to, co już zdążyłam wydziergać przed świętami i w święta, co by tak całkowicie nie zniknąć :)

Pozdrawiam Wszystkich cieplutko