W końcu mam wakacje. Cieszę się ogromnie, chociaż jeszcze nie do końca. Mam masę papierkowej roboty (do domu), która niestety nie daje mi spokoju. I niestety ja, jak to ja - wzięłam się za tysiąc innych niecierpiących zwłoki rzeczy. W końcu uświadomiłam sobie jakie mam zaległości i ile rzeczy robię jednocześnie. Otóż, jestem w trakcie dziergania firany, skręcam papierowe tutki z gazety no i ... wróciłam do haftu krzyżykowego. Co ciekawe, dużo czasu poświęcam także moim roślinkom - o zgrozo - nigdy tego nie lubiłam (z wzajemnością) :) No i oprócz tego czekają mnie papierzyska z pracy - wrrrrr
Koniecznie muszę się wszystkim pochwalić, ale po kolei.
Dziś aniołki, które zrobiłam dla mamy. Mama zbiera aniołki ale ja zawsze zarzekałam się i nie chciałam ich dziergać. Pomyślałam, że dla mamy zrobię wyjątek i wydziergałam pierwsze w życiu anioły.
Numer jeden:
Numer dwa:
Numer trzy:
Numer cztery niestety zniknął. Nie wiem jak to się stało, ale zdjęcia nie ma. Było i nie ma.
Komplet aniołków jest już u obdarowanej, więc w najbliższym czasie nie zrobię kolejnego. Jak tylko jednak uda mi się uzupełnić dokumentację fotograficzną - zrobię to na pewno. Schematy znalazłam
tu. Anioły (o ile pamiętam) mają ze 30 cm wysokości i prezentują się bardzo dostojnie. Dopiero teraz zauważyłam, że te na zdjęciach są delikatnie przechylone w bok. Niestety to tylko mój brak umiejętności fotografowania i złe ujęcie. Miało być fajnie a ... nie jest.
Pozdrawiam Was cieplutko i dziękuję za odwiedziny i komentarze :)