No cóż, święta się skończyły (nie wypominając im, że dopiero co się zaczęły), przyszła wiosna (chociaż tak naprawdę jest już od miesiąca a czasem trudno się tego dopatrzeć), czas więc dać też coś od siebie.
Dziś niewiele, jeden piesek.
Niech Was nie zmyli jego słodka mordka i smutne oczka
.... to niezmierzony wulkan energii.
Patrząc na niego, mam jednak wrażenie, że potrzebuje towarzysza do zabaw. Trochę jednak obawiam się tego, co stanie się z ogrodem, gdy będą szaleć w nim dwa, zaopatrzone w tyle niespożytej energii psiaki.
Dlatego Bestia (tak się wabi), na razie będzie sam pilnował domu.
No i jeszcze kilka spraw technicznych: zdjęcia wykonała moja córka. Schemat Bestii znajduje się na tej stronie (dziękuję). Został on ciut zmodyfikowany przez zastosowanie ruchomych łapek.